Narodziny w wodzie

Narodziny w wodzie

Świat ciszy… Spokoju…
Słyszę bicie serca Mamy…  jej spokojny oddech miarowy, powolny…
Ciepła woda otula jej ciało, delikatnie mięciutko jak puchowa kołderka…
Czuję jej skupienie, napięte mięśnie w trakcie skurczu rozluźniają się
to woda pomaga, przynosi ulgę…
Jestem bezpieczny, każdy dźwięk dochodzący ze świata zewnętrznego jest jak by inny
łagodniejszy, delikatniejszy, subtelniejszy…
Cisza wokół mnie, czuję każdą kroplę wody miękko spływającą po brzuchu Mamy
to mnie uspokaja…
Lekkość ciała, wręcz nieważkość Matuli unoszącej się w wodzie odpręża mnie…
Jej  wyciszenie to moje wyciszenie, jej spokojny oddech do mój oddech…
Chwila narodzin to trudny czas dla nas obojga. Ciepłota wody rozluźnia drogę przejścia na świat zewnętrzny, każda przeszkoda wydaje się być mniejsza.
Mama pomaga mi, instynktownie czeka na odpowiedni moment aż będziemy razem gotowi…
Z każdym skurczem jestem coraz bliżej…  woda delikatnie pieści mnie po główce,
znam to uczucie, towarzyszy mi od pierwszych chwil istnienia
Nie ma pośpiechu, otacza mnie półmrok wodnego świata…
Czuję dotyk czyjejś dłoni, to moja Mama głaszcze mnie po główce… cierpliwie czeka aż wyłonię się w całości… jeszcze jeden skurcz, może dwa…
JESTEM… czuję ciepły, miękki, delikatny wodny świat…
rozpościeram rączki i płynę, swobodnie macham nóżkami, tyle tu miejsca tak jak na początku w łonie Matuli… czuję się bezpiecznie, nie boję się… szeroko otwieram oczy,
niewiele światła dociera do mnie, więc – patrzę i płynę jak żabka do mamy…
Troskliwe ręce pomagają mi przytulić się do matczynej piersi miękkiej, pachnącej…
Tata roniąc łzę wzruszenia… szeptem wyznaje witaj Maluszku… kochamy cię…

                                                                                                                Beata Grzegorzewska

Zachęcam do odwiedzenia mojej strony Szkoły Rodzenia
http://www.cudnarodzin.szczecin.pl

Kadr z filmu "Pierwszy krzyk".

Kadr z filmu „Pierwszy krzyk”.

Categories: Uncategorized | 4 Komentarze

Zobacz wpisy

4 thoughts on “Narodziny w wodzie

  1. mama wiki

    aż mi sie łza w oku kręci. piękny czas kiedy skarbek jest już na świecie

  2. mama Mai

    Witam , Pani Beatko… jeszcze raz z calych dwoch serc dziekujemy za ten cud narodzin … byla Pani dla mnie oparciem , podparciem psychicznym… fizycznym…dzieki Pani znikl caly stres przed, podczas jak i po narodzinach… Zycze wszystkim takiej doswiadczonej osoby przede wszytskim „ludzkiej” w tych pieknych i stresujacych chwilach

  3. Agnieszka, mama Julka

    Żeby nie mieć traumatycznych wspomnień z porodu, trzeba rodzić w odpowiednim miejscu, z odpowiednimi ludźmi i w odpowiedni sposób.
    Odpowiednie miejsce to takie, gdzie jednostka nastawiona jest na pomoc rodzącej, gdzie liczy się dobro dziecka, gdzie personel stara się stworzyć atmosferę zyczliwości dla pacjentek. Może nie zawsze się udaje, ale jesli chociaż nastawienie jest w tym kierunku, to już nie jest źle…
    Odpowiedni ludzie, to oczywiście położne z powołania. Miałam to szczęście trafić na panią Beatę, która była uprzejma, podała dłoń jak było trzeba, nie krzyczała, nie podnosiła głosu. W tych trudnych momentach nawet rozmowa,o czymkolwiek innym, jest też ważna. Rozmowa, muzyka … to relaksuje podczas porodu, a jednocześnie wpływa kojoco i odprężająco, co pozwala zachować świadomość do końca i cieszyć się z własnego Maleństwa już chwillę po tym, jak pojawi sie na świecie.
    No i jeszcze o tym najbardziej naturalnym sposobie rodzenia, czyli porodzie w wodzie. Z całego serca polecam wszystkim rodzącym! Woda łagodzi skurcze, dzięki czemu ból jest mniejszy. Osobiście dobrodziejstwa wody doświadczyłam już osiem lat wczesniej przy pierwszym porodzie, ale na koniec musiałam wyjść na łóżko. Traciłam przytomność i już nic nie pamiętałam.Tym razem zapewniono mi komfort bycia w wodzie do końca. Mogłam pogłaskać główkę dziecka, zanim wyszło na świat! Byłam w pełni świadoma tego, co się dzieje, ponieważ mniej bolało. Nie musiałam się skupiać na bólu, na oddechu, skurczach… dłużej Maleństwo leżało na moich piersiach, mogłam się nim nacieszyć… Pani położna nie „drygowała” – nie kazała przeć lub nie, kontrolowała jedynie to, co się dzieje. poród postępował sam, w najbardziej naturalny sposób.
    Minęło dwa tygodnie, rodziłam 8 lutego, a już czuję się dobrze. Myślę, że to też zasługa wody i bezstresowego porodu. Dla porównania pierwszym razem dochodziłam do siebie przepisowe 6 tygodni.
    To, że ten poród będę wspominać zawsze miło i z uśmiechem to wielka zasługa Pani Beaty. To cud, ze trafiłam na Panią! Dziękuję!

  4. mama :)

    Mój poród zaczął się naturalnie a skończył się cesraskim cięciem, jednak było to super przeżycie którego nigdy nie zapomne. przez cały tez czas byłam pod okiem wspaniałej położnej pani Beatki, która przyjęła moją córeczke, pilnowała i zajmowała się moim maluszkiem. także w trakcie ciąży pani Beata służyła mi pomocą i fachową poradą.
    Chciałabym również przyłączyć do do innych mam i bardzo mocno podziękować za wszystko!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: